Kajakiem na Babią Górę
Tomasz Guzdek

Kajakiem na Babią Górę

Kajakiem na Babią Górę

Lubię robić rzeczy niecodzienne. Wyniesienie kajaka na Babią Górę było moim marzeniem :) 

W wyprawie towarzyszyli mi - czyli Tomaszowi Guzdkowi - Mariusz Wojewodzic, Seweryn Gajos i Mateusz Bogacz.

Wystartowaliśmy z Przełęczy Krowiarki - 3 maja 2006 r. Na szczyt Babiej Góry udaliśmy się czerwonym szlakiem.

 

Do kajaka zapakowaliśmy trochę sprzętu i prowiantu. Przez całą drogę spotykani na trasie ludzie - różnie reagowali na ten bądź co bądź - niecodzienny obrazek na szlaku.

Część ludzi brała nas na poważnie. Jeden z turystów zapytał nas : Po co Wam ten kajak??? W odpowiedzi usłyszał, że idziemy na Babią Górę, aby wziąść udział w Mistrzostwach Polski w Kajakarstwie Górskim. Noooo - odpowiedział turysta - to całkiem nieźli jesteście - wynieść kajak na szczyt i jeszcze płynąć - to wymaga sporego wysiłku

:) Zrobiliśmy oczywiście poważne miny i pomaszerowaliśmy dalej.

Tam gdzie zalegał śnieg - pozjeżdżaliśmy trochę. W końcu snieg - to też woda! ...

Szybkość - to jest to co kajakarze lubią najbardziej :)

Przy okazji - porada : W kajakarstwie górskim - dobrze jest stosować gogle z filtrem UV :)

W dół jeszcze jakoś się płynie - ale zakręty w miejscu nie wychodzą nam jeszcze najlepiej :)

Przynajmniej z parkowaniem nie ma kłopotu. Wbija się kajak w wodę - i to wszystko. Na jeziorze raczej tego nie próbujcie :)

Czasem - nie było wesoło ... kajak wyraźnie ciągnął w kierunku jezior.

Apropo jezior - bardziej obeznani w terenie turyści - mówili do siebie, że idziemy pewnie z jeziora Orawskiego na Żywieckie.

Pamiętamy wiele śmiesznych sytuacji, z których najbardziej rozbawił nas edukacyjny aspekt naszej wycieczki. Mała dziewczynka na trasie podbiegła do mamy i woła - Mamo! mamo! A czy na szczycie jest jezioro?

Jak wyjdziesz - to zobaczysz - odpowiedzieli rodzice :)

W sześćset pierwszym roku, w miesiącu pierwszym, w pierwszym dniu miesiąca wody wyschły na ziemi, i Noe, zdjąwszy dach arki, zobaczył, że powierzchnia ziemi jest już prawie sucha. Miesiąca siódmego, siedemnastego dnia miesiąca arka osiadła na górach Ararat. Czy taki widok jak poniższy - zobaczył Noe po wyjściu z Arki - trudno powiedzieć.

W każdym razie - Noe nie musiał znosić arki z góry - a my - kajak musieliśmy :)

Na szczycie turyści robili sobie fotki z naszym kajakiem :) Napotkani Goprowcy równiez nieźle się ubawili widokiem tak niecodziennego plecaka :)

Nagle rozległ się okrzyk !

Woooooda ! Znaleźliśmy woooodę ! Oczywiście nie pływaliśmy - tylko obserwowaliśmy z brzegu.

Kajak wypożyczyliśmy z TKKF Motor - ale z tego co nam wiadomo - klub nie przewiduje włączenia trasy na Babią Górę w cykl spływów kajakowych które organizuje :)

Tak więc - z braku sparingpartnerów - popływaliśmy trochę podziwiając piękne widoki :)

Kajak wynieśliśmy na szczyt w czasie ok. 2,5h - czyli w czasie jaki jest przeznaczony na wejście na szczyt - ale bez kajaka.

Wynika z tego oczywisty fakt - że kajak w wyprawie nikomu nie przeszkadza :)

A tak apropo - pozdrawiamy wszystkich niepoprawnych marzycieli i ... kajakarzy górskich

Mariusz Wojewodzic,
Seweryn Gajos
Mateusz Bogacz

oraz ja, czyli Tomasz Guzdek :)



 

 



andrychow.pl © 2002
http://www.andrychow.pl/