Opieńkowe żniwa, Ścieszków Groń, Łysina i Zamczysko

Nowa strona 1

Opieńkowe żniwa, Ścieszków Groń, Łysina i Zamczysko

Kilkanaście minut jazdy samochodem, może trochę dłużej - dzieli nas, andrychowian, od jednej z najpiękniejszych w naszym rejonie panoram górskich, oraz pięknego i tajemniczego masywu zwanego Zamczysko leżącego tuż pod szczytem górskim Ścieszków Groń. Na górę prowadzi zielony szlak z Kocierza Rychwałdzkiego (od kościoła ok. 40 minut wędrówki). Jeśli na wycieczkę wybierzecie się jutro - to po drodze - zaopatrzeni w odpowiedni sprzęt do zbierania grzybów przeżyjecie podobnie jak My tzw. szok! 2 osoby i 10 kg kapeluszy opieniek w ciągu niecałej godziny zbierania i jednocześnie wędrówki na szczyt. Czyli - hej ludzie - opieńki obrodziły jak nigdy!

Jak trafić na Ścieszków Groń? Z Andrychowa jedziemy w kierunku Targanic, następnie jedziemy na Kocierz, przejeżdżamy koło Karczmy, następnie po kilku dość ostrych zakrętach skręcamy w kierunku Kocierza Rychwałdzkiego i dojeżdżamy do Kościoła.

Stąd - zielonym szlakiem - 40 minut i naszym oczom ukazują się takie oto panoramy. Co prawda widoczność nie była dzisiaj najlepsza - no, ale widok jest naprawdę imponujący.

Z polany znajdującej się tuż pod szczytem rozciąga się panorama majestatycznych, skąpanych we mgle krajobrazu - szczytów Beskidu Wysokiego - od Babiej Góry przez Pilsko aż po sam Śląsk. Gdybyśmy zeszli ze Ścieszków Gronia po przejściu paru kroków - ukażą Wam się zabudowania wioski Łysina - (na fotkach niewidoczne).

A poniżej - Babia Góra puszcza do nas oko ! zza drzew

Tuż pod szczytem - skalna droga prowadzi nas w krainę głazów o niespotykanej urodzie! Niektóre z bloków skalnych mają około 7-8 m wysokości i przypominają mury zamku warownego. U stóp tego skalnego muru znajduje się wiele rozpadlin, wyglądających jak zasypane jaskinie i pieczary. Legenda głosi, że w jednej z takich zasypanych pieczar dawno temu wypiekał chleb legendarny piekarz.

Niestety nie mieliśmy czasu aby zejść do wioski Łysina (postaram się to zrobić kolejnym razem) i zobaczyć co zostało zachowane z dawnych czasów o których pisał Alfred Weber w opracowaniu zamieszczonym w 20 numerze Wierchów - strona 187-188 w artykule zatytuowanym "Łysina w Małym Beskidzie" (1950-1951). Pisząc fragmenty dotyczące Łysiny - posiłkowałem się tym materiałem (a otrzymałem go, za co serdecznie dziękuję od Zbigniewa Kubienia)

Alfred Weber pisał, że podczas odwiedzin wioski (lata 50 ubiegłego wieku) nie dostrzegał nigdzie w okolicy kamieniołomów. Okazało się, że materiał kamieniarski wydobywany był w całej wsi z miniaturowych kopalń! Kamień był łupany przy pomocy stalowych dłut a następnie wydobywany ręcznie lub przy pomocy kołowrotów. Dawniej niektóre budynki we wsi (głównie stajnie i stodoły) zbudowane były z ciosowego kamienia, a obejścia domów wyłożone były płytami z piaskowca.

A po co to piszę? Te właśnie bloki piaskowca - z Łysiny - posłużyły jako materiał do budowy schodów przed kościołem Św. Macieja w Andrychowie!

A poniżej fragmenty skał Zamczyska!

Pełno tam skał, część z nich jest ospitowana, korzystają z nich w każdej wolnej chwili amatorzy wspinaczki skałkowej

Także i dzisiaj - nie zabrakło amatorów tego właśnie sportu. Fotografie jednak ani w 1/10 części nie potrafią oddać uroku tego miejsca. Pełno tam zakamarków skalnych, nisz, są również niewielkie jaskinie.

Jeśli jeszcze nie widzieliście na własne oczy "Zamczyska" - myślę, że najwyższy czas aby go zobaczyć :)

A po drodze na Ścieszków Groń - prawdziwe opieńkowe żniwa!

Stół ma wymiary 130x130 cm - a na nim 10 kg kapeluszy opieniek, kilka borowików, zajączków itp. Trafiła nam się również kania!

I tak to jest - grzybki właśnie się gotują według przepisu Cioci Ireny :

Najpierw grzybki zamoczyć w osolonej wodzie (bo lepiej ponoć się je myje) Potem, po kilkukrotnym przepłukaniu - aż woda będzie czysta przy kolejnym z płukań - należy grzybki gotować w wodzie osolonej w proporcji 1 litr / 1 łyżka soli - przez pół godziny. Po tym 0,5h gotowaniu - odsączamy je z osolonej wody. Następnie gotujemy odpowiednią ilość zalewy octowej w proporcji : 3 szklanki wody / 0,5 szklanki octu / niecałe pół szklanki cukru / płaska łyżeczka soli, dodajemy takie tam co kto ma pod ręką typu laurowy listek i angielskie ziele. W oddzielnym garnku gotujemy przez kilka minut pokrojoną w plasterki cebulę. Wylewamy wodę z tej cebuli i łączymy cebulę z zagotowanymi i odsączonymi opieńkami i odpowiednią ilością zalewy octowej. Gotujemy to wszystko razem 10 minut. Przekładamy do słoików 0,25 litra lub mniejszych, zakręcamy i pasteryzujemy przez około 0,5 godziny.

A teraz - wybaczcie - idę robić z grzybkami :)


Errata :)

W opracowaniu użyłem słowa "bazaltowe głazy" w odniesieniu do skał opisanych w powyższym tekście.

Dariusz Rybarski napisał do mnie Email następującej treści :

Nawiązując do artykułu "Opieńkowe żniwa" - jedna uwaga. Mianowicie - opisując rejon Ścieszków Gronia, absolutnie niedopuszczalne jest nazywanie skał tego miejsca - bazaltowymi !!!

Karpaty Fliszowe - Beskid Mały ze Ścieszków Groniem niewątpliwie do nich należy - zbudowane są w całości ze skał osadowych różnego typu : piaskowców, zlepieńców, łupków. Ta specyficzna mieszanina zwana jest właśnie fliszem. Nie ma sensu czynić tutaj sobie geologicznych wykładów, warto jeszcze dodać, iż bazalty to wylewne skały wulkaniczne.Próżno ich szukać w Beskidach. Jedynymi skałami wulkanicznymi są tzw.cieszynity, nazwane tak z racji występowania w tym rejonie.

Jedynymi skałami innymi niż flisz są w naszym rejonie tzw.Skałki Andrychowskie, tutaj możemy spotkać wapienie czy gnejsy, pozostałość po tzw.Kordylierze ... ale to już zupełnie inna, równie ciekawa geologiczna opowiastka ...

Dziękuję ślicznie za zwrócenie uwagi na ten oczywisty błąd :)

Jarosław Skupień

W powyższym opracowaniu pisząc fragmenty dotyczące wioski Łysiny i skał Zamczyska
posiłkowałem się materiałem zamieszczonym w
20 numerze "Wierchów" - strona 187-188
w artykule zatytuowanym "Łysina w Małym Beskidzie" (1950-1951)
autorstwa Alfreda Webera.

A posiłkowałem się tym materiałem dzięki uprzejmości Zbigniewa Kubienia,
z którego zbiorów materiał ten pochodzi - za co mu serdecznie dziękuję !



andrychow.pl © 2002
http://www.andrychow.pl/