Marcin Jaskółka - himalaista z Andrychowa

W Himalaje
Jaskółka w Himalajach

Z 22. letnim andrychowianinem Marcinem Jaskółką himalaistą młodego pokolenia, będącym jedną z pięciu osób, które powróciły z wyprawy oglądając Himalaje ze szczytu Ama Dablam rozmawiał Jarosław Skupień

Jaskółka w Himalajach

14 listopada około 15.30 "Matka z perłowym naszyjnikiem" - Ama Dablam, 6856 m. charakterystyczny, dostojny, przez niektórych uznawany za najpiękniejszy szczyt Nepalu, jednocześnie jeden z trudniejszych technicznie szczytów w Himalajach został zdobyty przez Andrychowianina - 22 letniego Marcina Jaskółkę. Od początku października do 23 listopada dwunastoosobowa międzynarodowa wyprawa zimowa sponsorowana przez HiMountain wyruszyła w Himalaje. Liderem wyprawy był Ryszard Pawłowski - jeden z najbardziej doświadczonych i nielicznych polskich alpinistów należących do elitarnego Klubu Zdobywców. Marcin Jaskółka himalaista młodego pokolenia był jedną z pięciu osób, które powróciły z wyprawy oglądając Himalaje ze szczytu Ama Dablam. W trakcie wyprawy aklimatyzując się zdobył również Island Peak 6189 m.


Himalaje są największym wyzwaniem dla alpinistów i himalaistów z całego świata. Jak tam się znaleźć?

Pomijając lata marzeń i rok treningów - Warszawa, Delhi, Katmandu i ... lotnisko w Lukli. O ile można tak nazwać krótki pas startowy kończący się przepaścią.

Z lotniska szliśmy terenem górskim pokonując dziennie przewyższenia maksymalnie ok. 1000m. Zanim doszliśmy do bazy na Island Peak minął tydzień. Wychodziliśmy tam stopniowo. Niektórzy z wyprawy wrócili już z wysokości 3500 zmęczeni i pokonani przez chorobą wysokościową. W trakcie wyprawy widać biedę mieszkańców, w stolicy zarobki roczne to około 100$ na osobę - poza stolicą - tylko 20$. Ludność głównie żyje z turystów i modnego w ostatnim czasie trekkingu.

Która to była Twoja wyprawa?

To była moja pierwsza wyprawa, próbowałem już wcześniej, rok temu, ale nie mogłem wyjechać ze względu na szkołę. W tym roku mi się udało. Zanim to nastąpiło przygotowywałem się przez cały rok biegając, wspinając się.

Dlaczego właśnie Ama Dablam?

Jeśli ktoś sprawdzi się na tej górze to pokonuje pewien etap, udowadniając coś samemu sobie. Jeśli ktoś sprawdzi się tam - jest duża szansa na dalszą przygodę z górami. Moja historia z górami rozpoczęła się bardzo dawno, już w wieku 6 lat wędrowałem z tatą po górach. Potem dużo wspinałem się w skałach, obecnie jestem ratownikiem górskim - Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. W wyprawie uczestniczyłem dzięki sponsoringowi firmy HiMountain za co jestem tej firmie niezmiernie wdzięczny!

Są góry łatwe i trudne zarówno sześcio, siedmio jak i ośmiotysięczniki - Ama Dablam jest górą trudną technicznie - bez przygotowania kondycyjnego nie ma szans aby ją zdobyć. Ale kondycja to nie wszystko. Trzeba jeszcze poradzić sobie z samym sobą, własną słabością, własną psychiką. Miałem jeden taki dzień w którym chciałem wracać. To był przełomowy dzień - potem powiedziano mi że wróciłem z gór zupełnie inny.

Czy było zimno?

Czasem było strasznie zimno, mróz sięgał kilkudziesięciu stopni, bardzo przeszkadzał też we wspinaczce uciążliwy wiatr, ale jak wspomniałem byliśmy bardzo dobrze, wyposażeni w profesjonalny sprzęt przez firmę będąca jednocześnie naszym sponsorem - HiMountain  www.himountain.pl 

Co robisz gdy się nie wspinasz?

Jestem studentem 2 roku AWF w Krakowie. Trafiłem tam po ukończeniu Liceum im. Tischnera w Wadowicach. Wspinam się dużo w skałach, lubię snowboard, narciarstwo, bieganie na nartach, jestem ratownikiem górskim. W okolicach Andrychowa mamy bardzo dobre warunki do wspinaczki - po pierwsze - mamy bardzo blisko w skały. Mamy też jedną z największych ścianek wspinaczkowych w Polsce. Trenuję równiez ze znajomymi z GOPRU na ściance wspinaczkowej w Andrychowie, w zamian myjemy szyby na wysokościach.

Kim jest lider wyprawy?

Ryszard Pawłowski - człowiek legenda. Rysiek wspinał się z największymi, to wielki człowiek z wielkim doświadczeniem od którego można się bardzo dużo nauczyć. Jest dla mnie wielkim autorytetem, jego postawa, psychika - gdyby nie on - ja bym nie wyszedł. Jego zadaniem jest nie tylko organizacja wyprawy, ale i ocena uczestnika w trakcie jej trwania, ocena jego psychiki i kondycji fizycznej, ocena czy podoła trudom wspinaczki z obserwacji pokonywania kolejnych etapów wyprawy, tego w jaki sposób pokonuje się te etapy. Rysiek był na tej górze kilkanaście razy. Zadaniem dobrego lidera jest ocena możliwości, obserwacja uczestnika wyprawy w czasie wyjść aklimatyzacyjnych. On jest specyficznym liderem, wychodzi na szczyty, brakuje mu tylko dwóch aby zdobyć Koronę Ziemi.

Tak - mój sukces był również jego zasługą. Rysiek Pawłowski - lider wyprawy po sytuacji jaka miała miejsce w obozie I, gdzie myślałem że zrezygnuję stwierdził, że widocznie jeszcze się nie nadaję. 70% sukcesu w górach to psychika - coś się wtedy we mnie zmieniło. Postanowiłem wtedy, że pójdę jednak dalej!

Jak długo trwała wyprawa?

Wyprawa miała trwać do 3 miesięcy. Ostatecznie trwała od początku października do 22-23 listopada. Samo zdobywanie szczytu - to już wspinaczka, duże wysokości olbrzymia przestrzeń, człowiek porusza się bardzo powoli długą, często samotną wspinaczką. Ostatnie podejście z obozu III na atak szczytowy rozpoczęliśmy około godziny 8.00 a na szczycie byłem około 15.30. Pokonaliśmy 800-900 m ściany.

Ile to kosztuje?

Moja wyprawa w całości była sponsorowana przez HiMountain. W ostatnim czasie organizowane jest wiele wypraw o mniejszym lub większym stopniu trudności w najwyższe góry świata. O ile można tak powiedzieć, bo nie ma prostych gór i prostych wypraw. Wystarczy zwykłe załamanie pogody, przypadek. Trzeba mieć wobec gór olbrzymią pokorę. Babia Góra już przecież jest niebezpieczna, nawet proste z pozoru Beskidy również mogą sprawić wiele niebezpieczeństw. Jak widzę jak ubierają się i jak zachowują się w górach niektórzy turyści to ... lepiej nie mówić.

Góry są dla mnie bardzo ważne. W Himalajach obecnie wielu jest turystów komercyjnych, bardzo bogatych, od właścicieli banków, producentów jachtów aż po najbogatszych ludzi przybywających ze wszystkich kontynentów. Wielu z nich ogląda je tylko z bliska, niewielu decyduje się na wspinaczkę, zwłaszcza zimową porą. Ja po prostu je kocham.

Jakie było jedno z najtrudniejszych dotychczasowych doświadczeń?

Zgubienie raka podczas wspinaczki i spanie bez śpiwora na samej karimacie w namiocie przed obozem III na wysokości 6000 metrów. Dla mnie najgorszy był właśnie pobyt w tym namiocie przed obozem III. Najgorszy był zimny wiatr.

A co z jedzeniem w trakcie wyprawy?

W bazie jest kucharz, jemy zupki, ja jadłem również kaszkę dla dzieci, herbatniki. Na dużych wysokościach nie chce się jeść, trzeba za to bardzo dużo pić, około 4 litrów wody dziennie. Trzeba tak dużo pić żeby zwalczyć objawy choroby wysokogórskiej.

Razem z nami szczyt zdobyła Finka Sari - mieszkająca w Londynie. Pomogłem jej trochę. Warto było bo to niezwykła kobieta. Byłem świadkiem z jakim wielkim trudem walczyła z chorobą wysokogórską ale nie poddała się - szła dalej. Na szczęście ja nie miałem większych objawów choroby, nie przechodziłem przez nią jakoś szczególnie. To dobrze, że mój organizm tak zareagował.

Człowiek tam jest inny, oderwany od codzienności, telefonów, internetu, ma się bardzo dużo czasu na przemyślenia. Mieliśmy tylko telefon satelitarny ale korzystanie z niego jest dość drogie, ok. 10 $ za minutę.

Panoramy z wierzchołków - czy da się to opisać?

Szczególny widok był na wierzchołku Island Peak. Była pogoda! Szczyt to miejsce o powierzchni 2x2 m skąd można przy dobrej pogodzie podziwiać wspaniałe panoramy, Mount Everest dosłownie na wyciągnięcie ręki! Na Ama Dablam byłem tylko 2 minuty na szczycie. Szczyt tej góry to miejsce o powierzchni ok. 10x10m, płaskie, ale jest tam bardzo silny wiatr, byłem tam może 2 minuty. To że zdobyłem po tych wszystkich problemach Ama Dablam - dotarło do mnie dopiero za kilka dni. Razem ze mną szczyt w trakcie tej wyprawy zdobyli również Belg Johan Van Dame, Finka Sari Nevala, oraz my - Polacy : Roman Szelągowski, Konrad Ziółkowski i ja - Marcin Jaskółka.

Czy taka wyprawa jest bezpieczna? Czy istnieje ryzyko?

Oczywiście, ale ryzyko trzeba eliminować. Trzeba mieć bardzo dużą wiedzę. Trzeba też pokonać samego siebie. Może właśnie dlatego nie przyznałem się nikomu, że jadę na wspinaczkę. Rodzice myśleli że jadę na trekking. Mama do dzisiaj mi to wypomina mówiąc że więcej mi nie pozwoli na udział w takiej wyprawie. Dlaczego się nie przyznawałem? Nie chciałem, obawiałem się tego, że mogę nie sprostać, że się wycofam, zrezygnuję. Nie wszystko jednak da się przewidzieć. Rok temu potężny serak lodowy urwał się grzebiąc pod sobą 6 osób - 3 alpinistów i 3 szerpów.

Jak się wraca z wierzchołka?

Powrót to zjazd po linie, nie jest to odpoczynek, i tylko wygląda z boku że to łatwa sprawa. Nie jest też wcale tak bezpieczny jak się wydaje. Dlaczego? 80% wypadków zdaża się właśnie wtedy. Człowiek jest wycieńczony, zmęczony, wyczerpany, sam również byłem bardzo zmęczony. Jest się wtedy uzależniony od liny i przyrządu zjazdowego.

Ludzie Gór?

Góry to miejsce zawiązywania szczególnych przyjaźni. Ja zaprzyjaźniłem się z wieloma ludźmi, w tym z 73 letnim Zbyszkiem Kościelnym, maratończykiem, który trenował przed wyprawą na schodach wieżowców. 2 Lata temu Zbyszek wyszedł na Island Peak! Ma bardzo dużą wiedzę, znał Andrzeja Zawadę, zna najlepszych z najlepszych himalaistów, Bardzo miło się z nim rozmawia i słucha jego opowiadań. W prasie i mediach wciąż mało jest informacji o prawdziwych wyczynach wysokogórskich, takich jak np. wyjście w ubiegłym roku Marcina Miotka (Klub Wysokogórski Warszawa) bez tlenu na Mount Everest - pierwsze takie Polskie wejście na Everest!

Co chciałbyś teraz robić?

Chciałbym tam wrócić. Tam jest mój świat, świat w którym chciałbym żyć, chciałbym zdobywać szczyty górskie, szczególnie zimą. Jestem teraz zupełnie inny, mocniejszy psychicznie, zakochany w górach. Góry to coś, czym chciałbym się zajmować, tego nie da się opisać, tam trzeba być, trzeba widzieć by zrozumieć, trzeba to samemu przeżyć, zmagać się ze swoimi słabościami, udowodnić sobie, że można pokonać kolejną granicę, oglądać zapierające dech w piersiach widoki. Człowiek wyjeżdża inny a wraca - zupełnie inny.

Pomysł na kolejne wyprawy?

W maju chciałbym brać udział w wyprawie na Dhaulagiri 8167 m ("Biała Góra") - szczyt w Himalajach (do połowy XIX w) uznawany za najwyższą górę świata, a w czerwcu - Gasherbrum I (8068 m) (Hidden Peak) najwyższy szczyt z grupy siedmiu Gasherbrumów, gór leżących w Karakorum oraz na Gasherbrum II najniższy ośmiotysięcznik Karakorum z wyglądu przypominającego piękną piramidę (8035 m)

Za co kochasz góry, czego Cię nauczyły?

Trzeba po prostu tam być. W górach jest bardzo dużo czasu na przemyślenia. Ja myślałem o swoim dalszym życiu, jak to sobie wszystko mam dalej poukładać, myślałem też bardzo dużo o rodzinie, Człowiek tam dostrzega dopiero jak brakuje mu tej rodziny, że jest jednak dobrze z tą rodziną, ja to wiadomo, jestem jeszcze młody, nie dostrzegałem wcześniej tego jak dobrze jest być z rodziną, co zawdzięczam swoim rodzicom. Zobaczyłem to tam. To jest duże doświadczenie

Jak przyjęli mój wyczyn rówieśnicy w szkole? Mieli dużo pytań. Razem ze mną studiują bardzo fajni ludzie, indywidualności,mistrzowie, olimpijczycy. Każdy z nich jest kimś szczególnym, wyjątkowym.

Co jeszcze?

To już chyba wszystko. Jeszcze może w tym miejscu raz podziękuję za umożliwienie mi udziału w tej wyprawie firmom : HiMountain, Albaw-Olszewscy i szczególnie moim rodzicom oraz rodzinie a także Ryszardowi Pawłowskiemu ("za słowa w obozie 1 które mi dały kopa"), mojej dziewczynie Basi ("która podczas trwania wyprawy wykupiła chyba cała osiedlowa aptekę w Bielsku ze środków uspokajających"), Górskiemu Ochotniczemu Pogotowiu Ratunkowemu (dzięki któremu mogę rozwijać swoje pasje i nabierać doświadczenia) i uczestnikom wyprawy oraz wszystkim moim przyjaciołom.

A poniżej - kilkadziesiąt fotografii wykonanych przez uczestników wyprawy :

Przygotowania w domu - wszystko czyste i wyprane

 Warszawa, Delhi i ...Katmandu - stolica Nepalu położona w środkowej części kraju, w dolinie o takiej samej nazwie

... Katmandu - Pralnia

Miasto pełne skrajności i piękna

Widok na Katmandu

 Po zwiedzaniu Katmandu - wylatujemy do Lukli

Lotnisko w Lukli

 ... zaczynamy

W drodze do Namche Bazar - bramy Himalajów

 

Namche Bazar

Namche Bazar - amfiteatralne położenie miasta

Namche Bazar - widok na Ama Dablam

Namche Bazar

Widok na Ama Dablam

Widok na Ama Dablam

Widok na Everest

 

Ja ze Zbyszkiem Kościelnym

 

Przedstawienie - klasztor w Tengbocze

Przedstawienie - klasztor w Tengbocze

Widok na Ama Dablam

 

 

W drodze na Island Peak

Tablica pamiątkowa ku czci poległych polskich alpinistów

Grań szczytowa Island Peak

Baza Island Peak

Grań szczytowa Island Peak

Obóz 1 Ama Dablam

Widok na Ama Dablam

Obóz 1 Ama Dablam

Widok z obozu 2 Ama Dablam

Base Camp

Widok na Ama Dablam

Widok na Ama Dablam

Base Camp Ama Dablam

Base Camp Ama Dablam

Base Camp Ama Dablam

Base Camp Ama Dablam

Romek i Ja - obóz 1

Widok na obóz 2

Namiot wyprawy norweskiej, obóz 3

Droga z obozu 3 na Ama Dablam

Droga z obozu 3 na Ama Dablam

Ja - na szczycie Ama Dablam

Widok ze szczytu Ama Dablam

Trasa zimowej wyprawy na Ama Dablam

Obóz 3

Widok na ścianę - Obóz 3

Moje odmrożone usta

Zjazd z obozu 3

Ja i Rysiek Pawłowski Base Camp Ama Dablam

Ja i Zbyszek Kościelny

Ja i Zbyszek Kościelny

Widok na Everest

Lotnisko w Lukli

Widoki z samolotu podzczas lotu z Lukli do Katmandu

Widoki z samolotu podzczas lotu z Lukli do Katmandu

Katmandu

Katmandu

Katmandu

Katmandu

Katmandu

Katmandu

...

Katmandu

Moje odmrożone palce

Katmandu

Widok na Ama Dablam

Zapraszam do obejrzenia stron :

http://www.patagonia.com.pl  - Strona Agencji Górskiej Patagonia - organizatora wyprawy
http://www.himountain.com.pl  - Strona sponsora wyprawy

Strona Agencji Górskiej Patagonia zawiera opis wyprawy widziany oczami alpinisty, prawnika - Romana Szelągowskiego - zapraszam do lektury : http://www.patagonia.com.pl/pdf/ama_dablam2007.pdf

 

Z Marcinem Jaskółką rozmawiał Jarosław Skupień

Osobiście nie słyszałem o tym, by ktoś prowadził statystykę który z mieszkańców Andrychowa był najwyżej na własnych nogach na kuli ziemskiej - tak więc - pozwólcie, że rozpocznę tą statystykę od wpisu :

  • Marcin Jaskółka - lat 22, Ama Dablam, Himalaje : 6856 m

Jak wcześniej Marcin Jaskółka wspomniał - przygotowuje się do kolejnej wyprawy - tym razem na ośmiotysięczniki :

... W maju chciałbym brać udział w wyprawie na Dhaulagiri 8167 m ("Biała Góra") - szczyt w Himalajach (do połowy XIX w) uznawany za najwyższą górę świata, a w czerwcu - Gasherbrum I (8068 m) (Hidden Peak) najwyższy szczyt z grupy siedmiu Gasherbrumów, gór leżących w Karakorum oraz na Gasherbrum II najniższy ośmiotysięcznik Karakorum z wyglądu przypominającego piękną piramidę (8035 m) ...

Myślę, że z pewnością wśród firm działających na terenie Andrychowa i okolic znajdzie się wiele takich, które z dumą będą mogły pochwalić się tym, że wspierały go swoim sponsoringiem w osiągnięciu tego celu!

Jarosław Skupień

Materiały fotograficzne zamieszczone w niniejszym wywiadzie w całości są własnością sponsora wyprawy - Hi Mountain i chronione są prawem autorskim.

www.andrychow.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.



andrychow.pl © 2002
http://www.andrychow.pl/