VI Wielka Eskapada Beskidzka. 20-21 września 2008 r.

VI Wielka Eskapada Beskidzka

VI Wielka Eskapada Beskidzka. 20-21 września 2008 r.

Wszyscy z nas dobrze wiedzą co to jesień. Bywa mglista, samotna, szara, deszczowa, błotna, ale bywa też piękna, kolorowa, w gronie przyjaciół, wspaniała, złota, a w niektórych przypadkach ... chromowana :)

No właśnie. W dniach 20-21 września 2008 roku odbywała się w Andrychowie VI Wielka Eskapada Beskidzka. Na plac przed Pałacem Bobrowskiech zajechało kilkadziesiąt załóg - uczestników tej niecodziennej formy spędzania wolnego czasu. Strona www.andrychow.pl zapraszała na prezentację motoryzacyjnych "marzeń" lat 50. 60. i 70. ubiegłego stulecia tutaj. Oczy zwiedzających cieszyły Moskwicze, Zaporożec, Fiaty, Mini Moris, Mercedesy, Renault Fuego, Trabant, Porsche, Lancia, Land Rover, Warszawa, Citroeny, VW Garbus, Triumph Spitfire, Polonez, Suzuki.

Najstarszym samochodem eskapady była niebieska Warszawa z 1954 roku.

Trzeba przyznać, że Europejska Asocjacja Automobilerów to bardzo ciekawy i niecodzienny sposób na ... "jesień" - w całym tego słowa znaczeniu.

Każdy automobil jest szczególny. Każdy ma swoją historię. Jeden ciekawszą, inny zwyczajną. Ważne jest w tym wszystkim coś innego. Ich historia nie zakończyła się tak, jak historia większości ich rówieśników. One trwają, istnieją. Służą dalej swoim właścicielom.

Tę Warszawę właściciel remontował dwa lata. Samochodu tego, obecny właściciel szukał po całej Polsce. Znalazł w ... Andrychowie, odrestaurował w ciągu dwóch i po 28 latach spędzonych w garażach i szopach - przywrócił do życia. Samochód ten ma swoją ciekawą historię. Pochodzi z 1961 roku. W swoich najlepszych latach woził gen. Jerzego Ziętka w Katowicach. A może najlepsze lata dopiero dla tego samochodu nadeszły?

Kolejny - tuż obok - liczy sobie 47 wiosen (prod. 1961 r.) - cieszy oko wspaniałym wyglądem.

O to czym tak naprawdę jest Europejska Asocjacja Automobilerów zapytałem Prezesa Europejskiej Asocjacji Automobilerów - Jacka Borzęckiego.

Przeczytajcie. Być może i Wy zostaniecie wkrótce członkami tego elitarnego Stowarzyszenia?

Europejska Asocjacja Automobilerów istnieje tak formalnie od miesiąca, a praktycznie - od pięciu lat. Pięć lat temu zainicjowałem eskapady nawiązujące do tradycji automobilizmu sprzed 100 lat. Wpadła mi w rękę książka Andrzeja Boguni Paczyńskiego, historyka, archiwisty, dziennikarza z Krakowa. Była to książka na temat historii i początków automobilizmu.

Ta książka zainspirowała mnie do odtworzenia, a przynajmniej próby odtworzenia tych tradycji we współczesnej formie, czyli turystyki automobilowej, samochodowej przy użyciu klasycznych samochodów. Nie takich stricte zabytkowych, sprzed wojny, bo to tak jest to często utożsamiane - zabytek czyli auto przedwojenne, ale aut, które już swoje lata mają

Tak jak tu widzimy - Polonez - już na drogach raczej rzadko spotykany w tej wersji, na zabytkowych tablicach, czy też Zaporożec, Citroen 2CV, czy Mini Moris.

Bardziej bym się skłonił ku nazwie auta klasyczne, kultowe, takie nieplastikowe, nie takie które dominują obecnie na współczesnych drogach. Nasze automobile mają swój klimat urok, dużo chromów, kawał historii techniki motoryzacyjnej.

Wychowaliśmy się na tych autach, mamy wspomnienia, śluby, komunie, całe życie kręciło się częst wokół tych samochodów. Teraz samochód można kupić o wiele prościej. Kiedyś to było naprawdę wyzwanie. Zwłaszcza auta zachodnie. Teraz jest stosunkowo łatwo pozyskac taki samochód do klasycznej turystyki - takiej, którą my uprawiamy.

Powinien być to samochód w dobrym stanie, chyba, że ktoś potrafi sobie z nim zrobić na trasie, lub go stać na remont. Remonty jednak są kosztowne, ale części i serwis jest w miarę dostępny. Zresztą w takim kręgu jak nasz, gdy jest nas kilkadziesiąt osób z różnych województw (są koledzy z opolskiego, ze Śląska, mamy dużo osób z małopolski, ze świętokrzyskiego) - jest to o wiele prostsze. Praktycznie można powiedzieć że co piętnaście, co dwadzieścia kilometrów jest ktoś z nas, więc w razie czego, w razie jakiejś sytuacji nieprzewidzianej możemy na siebie liczyć.

Powiem szczerze. Samochody to jest trochę pretekst, bo tak się złożyło, że turystyka którą uprawiamy przy użyciu tych starych samochodów takich dwudziestokilkuletnich, trzydziestokilkuletnich - jest pretekstem. Głównie chodzi nam o krajoznawstwo, czyli w tym starym dobrym znaczeniu jeździmy sobie od jednej do drugiej miejscowości według wcześniej wytyczonej trasy, korzystając jeżeli to możliwe z pomocy policji, straży miejskiej, która ułatwia nam przejazd.

Zwiedzamy, szukamy też pasjonatów podobnych do nas, tylko w innych dziedzinach. W Andrychowie np. spotkaliśmy Panią w Izbie Regionalnej, która urzekła nas! i pewnie niektórzy z nas jeszcze tu specjalnie przyjadą, może już współczesnymi autami z rodzinami, żeby po prostu dokładniej poznać historię tego miejsca.

Mamy takie hasło na naszym banerze promocyjnym - Turystyka w duchu starej motoryzacji.

Kto należy do Stowarzyszenia? Jest bardzo różnie. To jest naprawdę całe społeczeństwo w pigułce. Nie jesteśmy elitarnym Stowarzyszeniem w sensie majątkowym, lecz jesteśmy elitarni w sensie zainteresowań - bo jednak nie ma takich ludzi jak my bardzo dużo. Aczkolwiek - nasza liczba rośnie! Mamy tu np. przykład pana z Cieszyna, który kupił samochód dwa tygodnie temu właśnie w tym celu, żeby móc z nami wziąć udział w tej eskapadzie. Bardzo mu się podoba, chce przystąpić do stowarzyszenia, myślę że będzie z nami jeździł dalej. Kolega z Cieszyna, który też ma Skode Felicję - namówił go do tego.

To jest tak trochę efekt kuli śniegowej . Chyba wszyscy się w naszym Stowarzyszeniu dobrze czują, bo gdyby tak nie było - pewnie by nie przyjechali.

Mogę tylko powiedzieć jako ilustrację tej naszej desperacji, że pomimo tej złej pogody, fatalnej wręcz - program realizujemy. Może troszeczkę przyspieszony, ale nie opuszczamy niczego! Mokniemy, marzniemy, byliśmy na Górze Żar w strasznej mgle! Po prostu - jest to już tradycją, że trzeci weekend września jest Wielka Beskidzka - bo tak się to nazywa - teraz juz szósta edycja.

Co roku odwiedzamy inne pasmo Beskidów. Oczywiście nie szczyty, bo to jest domena turystów górskich, ale tyle jest ciekawych rzeczy czasami takich niedocenianych, nie branych pod uwagę, które nie leżących na głównych szlakach komunikacyjnych, że po prostu bierzemy to na trasę do zaliczenia.

Później dowiadujemy się o tych miejscach więcej - dostajemy foldery, prospekty, albumy, książki. Jesteśmy takimi aktywnymi turystami, którzy poruszają się klasycznymi samochodami, przy czym tak jak podkreślam - zawiązują się przyjaźnie, kontakty między ludźmi niezależnie od tego jaki kto ma samochód, jak mu się powodzi. Ludzie sobie pomagają.

Mamy w swoim gronie pana Otokara Balcego. Czujemy się zaszczyceni że chce z nami jeździć. Ma kolekcję Moskwiczy. Jednym z nich jeździ - ma Moskwicza 412. Cieszymy się, bo wszyscy wychowaliśmy się na Bolki i Lolku - pamiętamy to nazwisko - Montaż dźwięku - Otokar Balcy. No i ten człowiek jest wśród nas.

Mamy lekarza, dużo mechaników, sprzedawców samochodów, programistów komputerowych ... powiem, że to nie jest aż takie ważne kto kim jest. Jest cały przekrój. Mogę to powiedzieć, że w trym kręgu możemy większość swoich spraw takich życiowych załatwić, opierając się o członków naszego Stowarzyszenia. Nie jest to koteria w tym złym tego słowa znaczeniu tylko naprawdę - grupa przyjaciół.

Przed nami kolejny sezon 2009 - przed nami kolejne eskapady. Eskapad będzie więcej. Będzie kolejna Eskapada Beskidzka, robimy również Eskapadę Patriotyczną - głównie w woj. Świętokrzyskim.

Coś w tym musi być, skoro siedemdziesiąt osób było na liście. 35 załóg. To nie bierze się znikąd

- kończy swoją wypowiedź Jacek Borzęcki - Prezes Europejskiej Asocjacji Automobilerów.

Dodam może jeszcze na zakończenie, że komandorem VI Wielkiej Eskapady Beskidzkiej był andrychowianin - Jerzy Żabiński.

Jak widzimy - można narzekać na "jesień", ale można również wspaniale zmienić tę właśnie część roku i ... życia - nadając jej zupełnie nowych kolorów i nowego blasku. Stowarzyszeniu EAA życzymy, aby na kolejnych eskapadach pogoda była dla nich łaskawsza - a samochodom i ich właścicielom dodatkowo - przysłowiowych Stu Lat!

 

Jarosław Skupień



andrychow.pl © 2002
http://www.andrychow.pl/