Powietrzna bitwa nad Andrychowem
Zbigniew Kubień

II Festiwal Chleba w Andrychowie

Czarna środa Białych Gwiazd nad Śląskiem 1944

POWIETRZNA BITWA NAD ANDRYCHOWEM

Chyba miałem to szczęście, że urodziłem się bez telewizora, komórki i komputera, a ludzie dużo ze sobą rozmawiali. Byli cierpliwi i mieli spory dar opowiadania. Wystarczyło tylko dobrze się przysłuchać, a zawsze znalazło się coś ciekawego dla siebie.

Tak zrodziła się moja lotnicza pasja trwająca do dzisiejszego dnia. Oto ta barwna opowieść.

Gdy byłem jeszcze dzieckiem wielokrotnie słyszałem od moich rodziców i znajomych o niezwykłych wydarzeniach lotniczych nad Śląskiem, Kotliną Oświęcimską, Andrychowem i Beskidami. Niestety, były to raczej ogólniki i upłynęło kilka dziesięcioleci, gdy wreszcie mogę podzielić się – z trudem zdobytą wiedzą – z Czytelnikami.

Aby łatwiej zrozumieć, skąd wzięło się lotnictwo amerykańskie nad Śląskiem i w rejonie Oświęcimia w latach 1944-45, warto przytoczyć cytat ze świetnej książki moich przyjaciół. To prekursorska praca, godna przeczytania.

Autorzy: Szymon Serwatka, Michał Mucha, Peter Kaššák. Tytuł: „ Z ZIEMI WŁOSKIEJ DO POLSKIEJ”, str.7

- „ Jednym z tych zapomnianych rozdziałów II Wojny Światowej są bombardowania obiektów przemysłowych III Rzeszy na Śląsku przez Latające  Fortece oraz Liberatory amerykańskich sil powietrznych (…).

Dziwnym zrządzeniem losu naloty na Śląsk nie stały się tematem książek czy opracowań historycznych”.

Kiedyś sięgnąłem po książkę Andrzeja Zwolińskiego zatytułowaną : „Miasto Ankwiczów. Z dziejów Andrychowa”, str. 111-112. Autorką tych - cennych dla sprawy – słów jest znana i wielce zasłużona nauczycielka, dyrektorka  szkoły żeńskiej w Andrychowie od 1930 do 1951 – Wiktoria Dalewska.

- „Już od września 1944r. w Andrychowie były ogłaszane alarmy lotnicze w związku z nalotami samolotów alianckich. 13 września można było w mieście obserwować walkę samolotów angielskich z niemieckimi. W czasie tej walki wiele kul podziurawiło dachy domów na ulicy Garncarskiej”.

Czytelnikom należy się małe wyjaśnienie: otóż w powietrznej walce uczestniczyły amerykańskie myśliwce / a nie angielskie/, które przyleciały nad Andrychów ze swoich baz we Włoszech jako ochrona myśliwska amerykańskich bombowców wykonujących swoje niezwykle trudne misje bombowe na śląskie zakłady chemiczne produkujące benzynę syntetyczną, która była krwioobiegiem hitlerowskiej machiny wojennej.

Dobrze o tym wiedzieli alianci, którzy z taką determinacją i zaciekłością wykonywali swoje misje bombowe. Często z nich nie wracali…

Wiele lat później wpadło mi w ręce zdjęcie niemieckiego samolotu typu Bf-109G po awaryjnym lądowaniu w Bulowicach! Okazało się, że wykonał je Andrychowianin Jerzy Małecki. Pokazałem Krzysztofowi Wójtowiczowi z Bulowic, który potwierdził teren z fotografią. Mało tego!  Okazało się, że jego sąsiadka była świadkiem tego niezwykłego przyziemienia!

Minęło wiele lat, gdy w Nowym Targu poznałem wspaniałych pasjonatów lotnictwa o naukowym zacięciu. Byli to m.in. : Krzysztof Wielgus, Michał Mucha, Szymon Serwatka, Jerzy Boć, Andrzej Olejko, Mariusz Konarski.

W 2002r. podczas konferencji naukowej miałem i ja okazję wygłosić krótki odczyt pt.: „Lotnicze tradycje i ślady na Ziemi Andrychowskiej”. Materialnym śladem konferencji jest spora publikacja pt.: „Lotnicza historia, archeologia i tradycja miejsca”, Nowy Targ 2002. Autorami opracowania są właśnie uczestnicy nowotarskiej konferencji. Warto zapoznać się z treścią publikacji, może się ona przydać wielu pasjonatom lotnictwa, którzy szperają w zakamarkach historii. Teraz poszukiwania szczegółów lotniczego starcia nad Andrychowem nabrały ogromnego przyśpieszenia.

W niemieckim czasopiśmie lotniczym JET&PROP 2/03 ukazała się notatka dot. Bf-109 z Bulowic wraz ze zdjęciem uziemionej maszyny. Niestety, nie było żadnego odzewu na opublikowany materiał. Ale – poszukiwania nadal intensywnie trwały.

Do wyjaśnienia lotniczej zagadki przyłączył się słowacki naukowiec, świetny znawca historii lotnictwa, zwłaszcza – wydarzeń rozgrywających się nad Śląskiem i Andrychowem w 1944 roku!

Pewnego dnia dotarły do mnie sensacyjne informacje, którymi pragnę podzielić się z moimi Czytelnikami. Oto, wreszcie poznałem nazwiska czterech pilotów biorących udział w powietrznym starciu 13 września 1944 roku nad Andrychowem!

Strona niemiecka jest lepiej przygotowana pod kątem merytorycznym; poznaliśmy bowiem numery seryjne maszyn, a to, jak u człowieka poznanie jego linii papilarnych! Zacytuję fragment cennego listu od Michała Muchy z 16 sierpnia 2006 roku:

Wg „Der Jagdgeschwader 52”Bf 109G-6 W.Nr.441665 oznaczony białą trójką został zestrzelony 12 września 1944 roku. Pilot, Uff. Albert Krieger z 3./JG52, został ranny podczas przymusowego lądowania w okolicy Oświęcimia (27 kilometrów na południowy wschód od Katowic). Strata była wynikiem walki z bombowcami B-17.

Co ciekawe, 12 września 15th Air Force nie była aktywna. Co więcej, I/JG52 ( w jej skład wchodziła 3./JG52) nie wykonywała tego dnia lotów bojowych, bo brała udział w przelocie na nowe lotnisko. Wydaje się, zatem, że mamy do czynienia z błędem i do zestrzelenia białej trojki doszło 13 września 1944 roku.

W tym czasie poszczególne elementy JG52 znajdowały się na następujących lotniskach: Stab/JG52 – Kraków, I/JG52 – Budak (?) oraz III/JG52 – Warzyn (?).

JG52 nie miał na wyposażeniu innych samolotów niż Messerschmitt Bf 109.

Zanim zacznę na nie odpowiadać przekażę najnowsze informacje dotyczące strat Luftwaffe w okolicy Andrychowa we wrześniu 1944 roku. Niemiecki historyk JG52 – Bernd-Dieter Barbas – napisał, co następuje w e-mailu do mnie z 27 lipca: 12.09.44 – 2.Staffel – ObGefr Karl-Dietrich Schmidt – ranny – zestrzelony w wyniku walki z B-17 – pilot wyskoczył na spadochronie – rejon Oświęcimia – Bf 109G-6 W. Nr. 441610 – biała 11. Wydaje się, że podobnie jak w przypadku białej 3 doszło do przekłamania w dokumentach. 12 września nie było w okolicy Oświęcimia bombowców USAAF. Chodzi, zatem najprawdopodobniej o 13 września.

Pan Barbas podaje także jeszcze jedną stratę JG52 w okolicy Oświęcimia. Ponoć 10 września 1944 roku zaginął tam pilot Bf 109G/U4. Brak jakichkolwiek szczegółów. JG52 miała lotniska w rejonie Radłowa ( na wschód od Krakowa). Latem 1944 jednostka stacjonowała w okolicy Baranowa na południe od Kielc. Podczas października i listopada została przeniesiona do Prus Wschodnich.

Historia 31th Fighter Group tak opisuje zwycięstwa odniesione 13 września 1944 roku :
Z powodu problemów z instalacją tlenową Lt. Shelton musiał zawrócić wcześniej. Jako eskorta pozostał z nim Lt. Naumann. Wracając razem napotkali dwa niemieckie myśliwce: FW 190 oraz Bf 109. Oba zostały zestrzelone. Lt. Shelton zapisał na swoje konto FW 190. Lt. Naumann – Bf 109.

Wg Petera Kassaka: porucznik Naumann z Dywizjonu 308 zestrzelił o 11.30 Bf 109 5 mil na północny-wschód od Oświęcimia. W tej samej okolicy zwycięstwo nad FW 190 zgłosił porucznik Shelton.

Dane pilotów wg oficjalnej listy zwycięstw USAAF: 1st  Lt.Hugh D. Naumann oraz 1st Lt. William E. Shelton.

Co ciekawe, skrupulatni Niemcy we wszystkich publikacjach upierają się przy dacie wydarzenia – 12 września 1944 roku! Jak wiadomo – powietrzne starcie miało miejsce 13 września 1944 roku. Strona niemiecka podaje, że utraciła „białą trójkę” i „białą jedenastkę” w wyniku walki z latającymi Fortecami typu B-17.

Jak wiadomo, dwa myśliwce niemieckie typu Bf-109G zostały strącone przez dwa myśliwce amerykańskie typu Mustang P-51D, czego świadkami byli liczni mieszkańcy Andrychowa i okolic. Wszystko to wymaga jeszcze skrupulatnego wyjaśnienia.

Również i Amerykanie nie są bez winy, gdyż – w ferworze walki – pomylili niemiecki samolot myśliwski Bf-109 z Fw-190! Znajomość terenu przez pilotów amerykańskich była niewielka, stąd istniejące rozbieżności w umiejscowieniu zestrzelonych niemieckich samolotów - biała „11” spadła prawdopodobnie w rejonie wsi Wieprz, Frydrychowice, Inwałd.

Prawdziwa walka myśliwców trwała kilkadziesiąt sekund, no – może kilka minut.

65! lat trwa próba wyjaśnienia tego bardzo ciekawego wydarzenia lotniczego. Być może tak się w końcu stanie, ale na razie jest to tylko pierwsza próba wypełnienia kolejnej lotniczej białej plamy ostatniej wojny.

Na koniec odniosę się do tytułu mojego artykułu. Nie bez powodu datę 13 września 1944 roku nazwałem czarną środą lotnictwa amerykańskiego. Wg cytowanej wcześniej książki Szymona Serwatki i Michała Muchy tego właśnie dnia Amerykanie utracili 30 maszyn – myśliwców i bombowców. Do dziś nieznane jest miejsce upadku wielu samolotów, a na godny pochowek czekają szczątki lotników z ostatniego lotu. Szukajmy więc dalej!

Tego feralnego dnia 15. Armia Lotnicza odniosła tylko dwa zwycięstwa w powietrzu. Strąciła 2 Bf-109G; obydwaj piloci przeżyli to starcie. Jak potoczyły się ich losy?

UWAGA! Dodano 30 maja 2010 roku.

Jak wiadomo – historia nie znosi próżni i ciągle dopisuje nowe i wręcz zaskakujące rozdziały.

Niedawno – całkiem przypadkowo – spotkałem świadka lotniczego starcia z 13 września 1944 roku nad Andrychowem i Bulowicami! To Pan Marian Gałuszka, mieszkaniec Andrychowa.

W 1944 roku miał 14 lat i mieszkał w Bulowicach. Tego wrześniowego i słonecznego dnia około południa poruszał się rowerem. Nagle nisko nadleciały samoloty i z furią starły się ze sobą. Doskonale było słychać klekot działek i karabinów maszynowych. Nastolatek z zapartym tchem oglądał zażartą walkę powietrzną. Wkrótce, kilkaset metrów od niego, płaskim lotem siadł w kartoflisku niemiecki samolot myśliwski (świadek zapamiętał, że ogon maszyny był lekko zadarty do góry).

Podobno do samolotu podbiegł z widłami rozwścieczony  bauer, który chyba sądził, że to pilot aliancki! Jak twierdzi świadek – pilot był ranny, bądź kontuzjowany. Musiał użyć osobistej broni, aby powstrzymać krewkiego Niemca. Amerykański pilot wykonał dwa niskie okrążenia nad uziemioną maszyną i zrzucił dla grupujących się ciekawskich kilkanaście niewielkich konserw. Jedną znalazł świadek – podobno była bardzo smaczna.
 
Wkrótce nadjechał patrol niemieckiej żandarmerii z Kęt. Motocyklem z przyczepą przyjechało trzech Niemców. Jeden z nich pozostał na warcie przy samolocie i skutecznie rozproszył gromadzących się okolicznych mieszkańców.

Pilot wsiadł do przyczepy motocykla i patrol odjechał, prawdopodobnie – do Kęt. Miejscowa ludność cieszyła się bardzo, że "szkopy dostały w skórę". Byli naocznymi świadkami powietrznej porażki znienawidzonych pilotów niemieckich, którzy strącili niejeden samolot aliancki nad Kotliną Oświęcimską, czego byli nieraz naocznymi świadkami.

PS  Pragnę specjalnie podziękować kol. Krzysztofowi Wójtowiczowi z Bulowic – wielkiemu miłośnikowi lotnictwa i znawcy historii lotnictwa w Kotlinie Oświęcimskiej, za wszechstronną pomoc w wyjaśnieniu i odnalezieniu miejsc awaryjnych lądowań samolotów Bf-109G w Bulowicach i B-17G Latająca Forteca w Osieku. 


Fot. 4 – Autor artykułu w miejscu przyziemienia „białej trójki” ( foto: Krzysztof Wójtowicz)


Rys.3  - Sylwetka „białej trójki” autorstwa Wiesława Bączkowskiego


Rys. 4 – Wizerunek godła 3./JG52 z której pochodził samolot myśliwski „biała trójka” autorstwa Wiesława Bączkowskiego

 

PS Próby odtworzenia historii lotniczego starcia nad Andrychowem byłyby niemożliwe, gdyby nie bezinteresowna pomoc wielu osób, wśród których pragnę wymienić:

Michał Mucha Poznań
Szymon Serwatka Warszawa
Jerzy Boć Niemcy
Wiesław Bączkowski
Warszawa
Peter Kaššák Słowacja
Marian Gałuszka Andrychów
Krzysztof Wójtowicz Bulowice

Niniejszy artykuł dedykuję moim Rodzicom, którzy nauczyli mnie nie tylko pewnie stąpać po ziemi, ale i – pokochać lotnictwo!

Zbigniew Kubień

 

Fot. 1 Uszkodzony samolot Messerschmitt Bf 109G-6 W.Nr.441665 /”biała trójka”/ po przymusowym lądowaniu w Bulowicach, 13 września 1944 r. Pilot, plutonowy  Albert Krieger, 3./JG52.  


Foto: Jerzy Małecki

 

Fot. 2 Uszkodzony samolot Messerschmitt Bf 109G-6 W.Nr.441665 /”biała trójka”/ po przymusowym lądowaniu w Bulowicach, 13 września 1944 r. Pilot ,plutonowy  Albert Krieger, 3./JG52.  


Foto: Jerzy Małecki

 

Fot. 3 Uszkodzony samolot Messerschmitt Bf 109G-6 W.Nr.441665 /”biała trójka”/ po przymusowym lądowaniu w Bulowicach, 13 września 1944 r. Pilot ,plutonowy  Albert Krieger, 3./JG52.  


Foto: Jerzy Małecki

 

Rys. 1 - Samolot myśliwski Messerschmitt Bf109G-6 W.Nr.441665 /”biała trójka”/ na Froncie wschodnim we wrześniu 1944 roku. Utracony 13 września 1944 r.  w  miejscowości Bulowice / pilot, plutonowy Albert Krieger, 3./JG52.  


Barwne sylwetki wykonał Peter Kaššák / Słowacja/. 

 

Rys. 2 - Samolot myśliwski Messerschmitt Bf109G-6 W.Nr.441665 /”biała trójka”/ na Froncie wschodnim we wrześniu 1944 roku. Utracony 13 września 1944 r.  w  miejscowości Bulowice / pilot, plutonowy Albert Krieger, 3./JG52.  


Barwne sylwetki wykonał Peter Kaššák / Słowacja/. 


Poniżej zapraszamy do lektury kolejnej historycznej perełki przekazanej nam przez Jerzego Bocia - opisu, fotografi i wspaniałego rysunku! To bardzo ważny materiał, bo pokazuje sylwetki amerykańskich maszyn, walczących nad Andrychowem! Mustangi nad Andrychowem miały inne oznakowanie, ale dokładnie tak wyglądały! We wcześniejszym materiale pokazaliśmy tylko maszyny niemieckie biorące udział w powietrznej bitwie nad Andrychowem! Teraz kolej na obrońców naszego nieba.

Poniżej - fotografia Mustanga, zrobiona podczas wizyty w USA w Narodowym Muzeum Amerykańskich Sił Powietrznych w Dayton, Ohio. Rok 2005. Niestety, ograniczenie powierzchni muzeum oraz słabe oświetlenie spowodowały, że widać tylko część Mustanga i to nie do końca dokładnie. Zdjęcie jest jednak ciekawe z uwagi na fakt, że ten egzemplarz nosi barwy P-51D, na którym w 1944 r. latał płk C.L. Sluder - dowódca sławnej 325 Grupy Myśliwskiej 15 Armii Powietrznej stacjonującej we Włoszech, która regularnie gościła na naszym niebie w czasie wojny. Nazwa własna myśliwca Shimmy IV to połączenie imion córki pilota - Sharon oraz żony - Zimmy .


Foto : Jerzy Boć

A teraz ciekawostka! Wykonany w ołówku rysunek (próba odtworzenia wyglądu) P-51 D Lt. Roberta O. Petersa z 355 FG zestrzelonego przez innego P-51 18.09.1944 r. w okolicach Nasielska K. Warszawy w czasie lotu B-17 ze zrzutami dla Powstania Warszawskiego.


Rys. Jerzy Boć

Serdecznie dziękujemy za ten kolejny już wspaniały materiał!

Poniżej - kolejny raz dzięki uprzejmości i ogromej wiedzy Jerzego Bocia mamy możliwość podejrzeć fragmenty historii. To jest właśnie archeologia lotnicza! Właśnie takie maszyny latały nad Andrychowem, niewielu Andrychowian wie o tym, a zapewne jeszcze mniej - widziało je z bliska! Po kilkudziesięciu latach możemy przyjrzeć się ich sylwetkom!

Maszyny te często widywano nad Andrychowem w czasie wojny, ale przeważnie jako świecące punkciki w asyście jeszcze mniejszych punktów, czyli osłony myśliwskiej. Wokół armady grożnych maszyn rozrywały się pióropusze czarnych dymów - to było dzieło niemieckich artylerzystów. Czasami maszyny te spadały, lub - lądowały awaryjnie : Zygodowice, Jeleśnia, Koniówka, Wilamowice, Osiek, Kraków.Takich miejsc jest wiele - do dziś nie jest znana historia niektórych maszyn i ich załóg. Amerykanie odnosili również zwycięstwa.Tak było 13 września 1944 roku nad Andrychowem, gdzie Niemcy utracili w walce dwa myśliwce, które spadły w Bulowicach i w Wieprzu.

Poniżej - Fotografie i opisy autorstwa Jerzego Bocia


Foto : Jerzy Boć - Fot. 1. Dziobowa część bombowca Boeing B-17 G o nazwie własnej "Shoo Shoo Shoo Baby" z 91 Grupy Bombowej 8 Armii Powietrznej. Maszyna ta 29 maja 1944 roku brała udział w nalocie na Poznań. Ze względu na problemy z silnikiem misja ta okazała się jej ostatnim lotem bojowym. Zmuszona do lądowania w Szwecji została tam internowana wraz z załogą. Historię tego egzemplarza opisał dokładnie w magazynie lotniczym Aeroplan nr 2 z 1995 roku dobrze znany wszystkim czytelnikom - kolega Michał Mucha. Obecnie "Shoo Shoo Shoo Baby" znajduje się w National Museum of the US Air Force w Dayton, Ohio gdzie wykonano to zdjęcie.

 


Foto : Jerzy Boć


Foto : Jerzy Boć - Fot. 2 i 3. North American P-51D w barwach 351 Dywizjomu, 353 Grupy Myśliwskiej, 8 Armii Powietrznej. Zdjęcie wykonano w Smithsonian National Air and Space Museum , Washington D.C.

 


Foto : Jerzy Boć - Fot.4. Consolidated B-24D Liberator. Bombowce tego typu, ale wersje z wieżyczką strzelecką w części dziobowej, wraz z B-17 brały udział w nalotach na cele w Polsce. Maszyna ze zdjęcia używana była w latach 1943-1944 w Afryce Północnej i obecnie również jest eksponatem w National Museum of the US Air Force w Dayton, Ohio

 


Foto : Jerzy Boć - Fot. 5. Kolejny eksponat National Museum of the US Air Force w Dayton - Messerschmitt Bf 109G-10 w barwach Jagdgeschwader 300, jednostki, która broniła Niemiec przed bombowcami aliantów. Myśliwce takie działały również nad terytorium Polski i latały nad Andrychowem walcząc z amerykańskimi Mustangami.

 


Foto : Jerzy Boć - Fot.6. Inne ujęcie P-51 D z National Museum of the US Air Force, Dayton w barwach maszyny, na której latał płk C.L. Sluder - dowódca sławnej 325 Grupy Myśliwskiej 15 Armii Powietrznej, znanej już czytelnikom z artykułu "Czarna środa Białych Gwiazd nad Śląskiem 1944. Powietrzna bitwa nad Andrychowem" autorstwa nieocenionego Zbigniewa Kubienia.

 

 

Powyższy materiał chroniony jest prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone.



andrychow.pl © 2002
http://www.andrychow.pl/