Sobota , 02 Sierpnia 2014 - 02:21 
Szukaj  
Cookies
Nasza strona używa cookies. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie cookies (zapisanie ich w urządzeniu służącym Ci do przeglądania internetu, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki i polityką strony dotycząca cookies Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookies w Twojej przeglądarce
Reklama
Katalog Firm
 · Losowa Firma :
FPH Józef Brzazgacz - frezowanie CNC, toczenie CNC, gwintowanie, szlifowanie, wiercenie · Zobacz więcej informacji o tej firmie w Katalogu Firm
eGazetownik
Katalog Firm
Ostatnio do Katalogu Firm dołączyły Firmy :

Kreatywny Kuferek·Zobacz opis tej Firmy
TD Audio - Wzmacniacze, amplitunery, gramofony, CD, blue-ray, kolumny - posłuchaj zanim zdecydujesz·Zobacz opis tej Firmy
Pompy do wody SPM Jedność·Zobacz opis tej Firmy
Profesjonalne szkolenie psów - Gerard Adamczyk·Zobacz opis tej Firmy
Domki letniskowe - Wynajem domków letniskowych - Roczyny i Jaroszowice ·Zobacz opis tej Firmy
Menu główne

Menu :
· Strona główna

Wybierz z menu :
· Miasto Online
· Nowinki
· Szukaj

Sport
Basen kąpielowy
Ścianka wspinaczkowa
Tenis - Andrychów
MKK Klub Karate
Zobaczcie

Stowarzyszenie
Uniwersytet
Trzeciego Wieku
w Andrychowie

Krótkofalarski
Klub Łączności
Delta SP9KUP

Licznik
Dzisiaj:54
Miesiąc:1336
Ten rok:238167
Ogólnie:3929352

Od dnia 01.05.2002
Zimowe tragedie na Babiej Górze
Zbigniew Kubień
(Data publikacji 09-Lut-2004, Odsłon: 40672) Strona gotowa do druku
Zimowe tragedie na Babiej Górze

Zimowe tragedie na Babiej Górze


69 lat temu w lutym 1935 r. wydarzyła się na Babiej Górze tragedia która wstrząsnęła turystyczną Europą. Śmierć poniosła wówczas cała ekipa reprezentująca Klub sportowy Beskid Andrychów.

To i inne wydarzenia na Babiej Górze opisuje artykułu "Zimowe tragedie na Babiej Górze. Andrychowianie nie doszli" Artykuł ukazał się w miesięczniku turystyczno-krajoznawczym "Na Szlaku" nr 3 marzec 2003. Warto go przeczytać zanim zdecydujemy się na zimowe zdobywanie Królowej Zachodnich Beskidów.

Fot. Andrzej Pietyra. Osłonięty kosodrzewiną kamienny Krzyż Czworga Narciarzy z nazwiskami tragicznie zmarłych uczestników feralnej wyprawy w lutym 1935 roku.

Z ostatniej chwili

Dzięki uprzejmości Andrzeja Frysia otrzymaliśmy poniższe fotografie dokumentujące fakt zamieszczenia tablicy okolicznościowej wykonanej w 70 rocznicę tego jakże tragicznego wydarzenia.

Więcej na temat chwili zamieszczenia tej tabliczki tutaj

"Zimowe tragedie na Babiej Górze. Andrychowianie nie doszli"
"Na Szlaku" nr 3 marzec 2003.

Babia Góra to najwyższy masyw górski w Polsce, tuż po skalnych basztach Tatr. Znana jest z pięknych widoków i kapryśnej pogody - zarówno w lecie, jak i zimą. Nie nadaremno zyskała sobie niezbyt pochlebną nazwę - Matka Niepogód. Nadszedł czas i na zimowe zdobycie Królowej Zachodnich Beskidów.

Pierwszego - udokumentowanego - narciarskiego wyjścia na Babią Górę dokonała grupa sześciu niemieckich turystów. Pochodzili z Górnego Śląska i wszyscy byli członkami Beskidenverein'u. Ich wyprawa odbyła się w dniach 5-7 stycznia 1906 r . Trasa wiodła z Jeleśni do Przyborowa i
na Przełęcz Jałowiecką (1017 m). Następnie narciarze wyszli na Cyl (1517 m) i zjechali na Przełęcz Bronę (1420 m). Tego dnia warunki atmosferyczne na grzbiecie Babiej Góry były fatalne (mgła, zadymka i lodowaty wiatr). Narciarze zaczęli forsować podejście na Diablak (1725 m), na którym byli już w zupełnej ciemności. Zaczęli zjeżdżać południowym zboczem masywu w poszukiwaniu niemieckiego schroniska zbudowanego rok wcześniej.

Niestety, rozminęli się ze zbawczym budynkiem. Zdeterminowani narciarze powrócili więc - raz jeszcze - na grań i przy użyciu kompasu, pośród nocnego huraganu - cudem wręcz - natrafili na schronisko, które uratowało im życie. Tam czekał na szczęśliwych narciarzy gospodarz z żoną, którzy zostali wcześniej powiadomieni o niezwykłej eskapadzie niemieckich narciarzy.

Następnego dnia śmiałkowie zjechali do Półgóry, skąd powrócili do Jeleśni - punktu wyjścia swojej niecodziennej marszruty zimowej.

Niedługo później i polscy narciarze zdobyli szczyt Babiej Góry. Wyprawa miała miejsce w dniach l i 2 lutego 1908 r. W jej skład wchodziło czterech narciarzy : Walery Goetel, Ferdynand Goetel, Władysław Pawlica oraz Jan Nowak.

Wycieczka rozpoczęła się wieczorem 31 stycznia w Krakowie, skąd jej uczestnicy wyjechali wieczornym pociągiem do Makowa Podhalańskiego. Gdy wysiedli z pociągu, na dworcu napotkali na dwójkę turystów wybierających się również na Babią Górę, ale na ... karplach, które przymocowane do butów nieźle służą do chodzenia po głębokim śniegu. Byli to studenci UJ : Wacław Majewski i Władysław Kuryluk.

Powiększony skład osobowy powędrował do Zawoi, gdzie turyści wypoczywali kilka godzin. Następnie dotarli do polskiego schroniska na Markowych Szczawinach i tam zanocowali.

Dzień później wyszli na Przełęcz Bronę (1420 m), powitał ich huraganowy wiatr, "kalafiory śnieżne" i szreń, które są wrogami narciarzy . Po kilku godzinach uporczywej wędrówki osiągnęli wreszcie kulminację Diablaka z wielką wieżą triangulacyjną, oblepioną śniegiem i lodem, niczym olbrzymi chochoł.

Pierwsze polskie wyjście narciarskie na Babią Górę stało się faktem. Na szczycie grupa rozdzieliła się. "Karplarze" rozpoczęli mozolną wędrówkę do Półgóry, a narciarze zjechali do Lipnicy Wielkiej.

Nie wszystkie zimowe spotkania z Babią Górą skończyły się szczęśliwie. Góra zaczęła pochłaniać swoje ofiary . W zimie 1918/1919 zamarzł pod samym szczytem Babiej Góry Jakub Sobenko. Był żołnierzem annii austro-węgierskiej i wracał ze szpitala we Włoszech. Wybrał krótszą, ale jakże niebezpieczną trasę powrotu do rodzinnego Lwowa - przez Babią Górę. Pochowano go w miejscu zgonu.

Beskidzka góra pokazała swe groźne oblicze zimą 1935 r. Tragedia, jaka wówczas wydarzyła się na Babiej Górze, wstrząsnęła nie tylko polską opinią publiczną, ale całą turystyczną Europą.

Podczas narciarskiego rajdu wiodącego szlakami Beskidów, śmierć poniosła cała ekipa reprezentująca Klub Sportowy "Beskid" - Andrychów. Wybrali jedną z tras Gwiaździstego Rajdu Narciarskiego Krakowskiej Organizacji YMCA, która prowadziła z Węgierskiej Górki przez Pilsko i Babią Górę do Rabki.

Dwóch narciarzy i dwie narciarki z Andrychowa (Kazimierz Fryś, Janina Fryś i Władysław Olejczyk) i z Wadowic (Helena Banachowska) wyruszyło forsownym marszem z Pilska przez Cyl, Kościółki i usiłowało - wędrując na nartach, przy wzmagającej się wichurze, nocą, przy topniejących siłach - dotrzeć do schroniska BV pod Diablakiem. Byli już skrajnie wyczerpani i zaczęli popełniać niewybaczalne błędy.

Zdjęli narty i rozdzielili się. Zamarzali kolejno w promieniu kilkuset metrów od schroniska.

Działo się to nocą 14/15 lutego 1935 r. Kilka dni po katastrofie trójkę zamarzniętych narciarzy odnalazł Władysław Midowicz, gospodarz dolnego schroniska na Markowych Szczawinach. Naprędce sklecona ekipa ratownicza zwiozła ofiary przez Bronę i Markowe Szczawiny do karetek pogotowia z Wadowic, czekających u początku Pośredniego Boru. Przez okres lutego i marca intensywnie poszukiwano ciała kierownika zespołu - Kazimierza Frysia. Wyznaczono nawet nagrodę pieniężną za odnalezienie zwłok Jednak dopiero pod koniec maja polscy przemytnicy natknęli się na poszukiwanego u podnóża góry, w pobliżu gajowni na Lniarce. Położenie zwłok wskazywało, iż do końca walczył o życie. Być może zmarł dręczony okrutną myślą o los swoich towarzyszy wyprawy , z którymi stracił kontakt.

Kolejną ofiarę Babia Góra zabrała 14 kwietnia 1951 r. Był to znany działacz turystyczny i wytrawny narciarz - 34-letni prawnik Aleksander Starzeński z Suchej Beskidzkiej. Feralnego dnia wybrał się na wyprawę narciarską z Markowych Szczawin na Diablak. Przez roztargnienie zostawił w schronisku swój dowód osobisty. W tych latach obowiązywały surowe przepisy graniczne. Został wylegitymowany przez patrol WOP-u na szczycie Babiej i sprowadzony na Orawę do Przywarówki.

Po wyjaśnieniu incydentu powziął brzemienną w skutkach decyzję późnego powrotu do Markowych Szczawin przez Diablak.

Niestety, huraganowy wiatr, zadymka śnieżna i wyczerpanie fizyczne pokonało narciarza. Zamarzł na szczycie, a jego ciało odnaleziono dopiero po trzech dniach.

Wypadkiem śmiertelnym zakończyła się zimowa piesza wycieczka studentów ze Śląska. Wybrali się w masyw Babiej Góry 11 listopada 1979 r.

Wybierając się zimą w masyw Babiej Góry trzeba pamiętać o jeszcze jednym zagrożeniu - bardzo mało znanym - o którym niewiele się mówi, a jest całkiem realne. Są to lawiny. Skąpe zapiski podają, iż duża lawina na północnych stokach Babiej Góry zsunęła się w 1922 r. Następna - znana - miała miejsce w 1977 r. w Piarżystym Żlebie na Perci Akademików. Lawina porwała trzech narciarzy z pięcioosobowej grupy. Na szczęście zostali uratowani.

W 1987 r. lawina porwała narciarzy trawersujących północny stok Kościółków. Zostali porwani na dno Kamiennej Dolinki. Odnieśli różne kontuzje, ale nikt nie zginął.

Babia Góra czeka na doświadczonych turystów i narciarzy , którzy odważą się na zimowe zdobycie Królowej Beskidów. Trzeba jednak pamiętać, że niedoświadczeni i lekkomyślni turyści mogą zapłacić cenę najwyższą za próbę jej podboju.


Maj, 2011 r. Foto : Zbigniew Kubień

Gratka dla miłośników historii turystyki górskiej. Oryginalna przedwojenna tablica informacyjna wykonana przez Polskie Towarzystwo Tatrzańskie-Oddział w Żywcu. Tablica znajduje się w doskonałym stanie i - prawdopodobnie - nie zdążono już jej zamontować przed wojną. Wszystko wskazuje na to iż miała być umieszczona na stacji kolejowej w Hucisku. Przed wojną kolej była najpopularniejszym i niezawodnym środkiem transportu i często z PKP korzystali turyści. Cenna tablica jest eksponatem MUZEUM TURYSTYKI GÓRSKIEJ PTTK na Markowych Szczawinach pod Babią Górą. Zgody na wykonanie fotografii i jej publikację udzielił autorowi Kustosz MUZEUM TURYSTYKI GÓRSKIEJ PTTK na Markowych Szczawinach - Pan Robert Wosiek, któremu bardzo serdecznie dziękujemy!

Tablica, to swoistego rodzaju memento. Inżynier Mieczysław Mączyński był bardzo znanym działaczem PTT, a nawet - od 1938 roku wiceprezesem Zarządu Głównego PTT w Krakowie. Od 1934 roku był generalnym dyrektorem lasów żywieckich. Doskonale znał andrychowskich działaczy Koła PTT. Został aresztowany przez hitlerowców i osadzony w obozie koncentracyjnym w Mauthausen. Tam zginął zamordowany w 1940 roku. Drewniana tablica przetrwała wichry wojny i przywołuje - już z mroków niepamięci - PAMIĘĆ niezwykłego CZŁOWIEKA gór. Pamiętajmy i my!

Poniżej - fotografie wykonane zimą 2010 r. wykonane po to, aby pokazać ciekawe obiekty na Babiej Górze, a także panoramę Tatr, co z Babiej rzadko się zdarza. Jak wiadomo - to Matka Niepogód!


Foto: Szymon Kubień


Foto: Szymon Kubień


Foto: Szymon Kubień


Foto: Szymon Kubień


Foto: Szymon Kubień


Foto: Szymon Kubień


Foto: Szymon Kubień


Foto: Szymon Kubień


Foto: Szymon Kubień


Foto: Szymon Kubień


Foto: Szymon Kubień


Foto: Szymon Kubień


Foto: Szymon Kubień


Foto: Szymon Kubień

 

Zbigniew Kubień

[Powrót do działu Turystyka | Powrót do spisu działów ]

PostNuke Powered Site, GNU/GPL Licence, Administracja : wins@andrychow.pl , Telefon 502 740628
Wszystkie loga, znaki handlowe, treść, fotografie oraz skrypty i moduły na tej stronie należą do ich właścicieli.
Warunki korzystania z serwisu :: Polityka prywatności :: Redakcja Za treść ogłoszeń i reklam nie odpowiadamy
Polityka strony dotycząca cookies
Korzystając z niniejszej strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki i polityką strony dotyczącą cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookies w Twojej przeglądarce.