Mało znanym i niedocenianym przez "góroznawców" pasmem
górskim jest uroczy i nie przeludniony o każdej porze roku -Beskid Mały.
Wyjątek stanowią okolice szczytów Groń Jana Pawła II i Leskowiec, które
skupiają turystów w pobliżu kaplicy "Ludziom Gór", zasłużonego
schroniska, oraz wyciągu narciarskiego - zimą. Wytrawnym turystom
plecakowym poszukującym ciszy, pięknych widoków i zainteresowanych
historią turystyki górskiej, proponuję garść informacji o zapomnianym, a
interesującym beskidzkim szczycie - Jawornicy (834 m n.p.m.).
W 1932 roku w Andrychowie powstało Koło Oddziału Babiogórskiego PTT, a
jego prezesem został dr Stefan Breyer. Kolejnym wybrano Franciszka
Frysia. Andrychowskie Koło PTT liczyło kilkudziesięciu członków i objęło
swoją działalnością nieduży, ale bardzo atrakcyjny wycinek Beskidu
Małego w rejonie Jawornicy, Potrójnej i Przełęczy Kocierskiej. Koło,
choć małe liczebnie, zakupiło w 1937 roku parcelę pod schronisko na
Kocierzu oraz zgromadziło na ten cel 2400 zł. Niestety, macierzysty
Oddział Babiogórski PTT nie zaakceptował przedstawionego planu
schroniska jako mało regionalnego w zewnętrznym wyglądzie.
Powstał więc nowy projekt, ale czas został bezpowrotnie stracony.
Wreszcie w 1939 roku przystąpiono do budowy schroniska. Wykonano prace
przygotowawcze, które przerwał wybuch wojny. Namiastką schroniska była
nieistniejąca już stacja turystyczna na Przełęczy Kocierskiej,
uruchomiona przez Koło PTT w Andrychowie z 10 miejscami noclegowymi.
Działacze Koła - Franciszek i Kazimierz Frysiowie wytyczyli i oznakowali
dwa interesujące szlaki turystyczne. W 1933 roku powstał szlak zielony z
Andrychowa na Leskowiec, a rok później drugi - żółty z Andrychowa przez
Jawornicę na Potrójną. Do dzisiaj zachował się tylko jego fragment
końcowy, Jawornica - Potrójna. Łącznie, andrychowianie wyznakowali 24 km
szlaków. Wielkim ciosem dla andrychowskiej turystyki była tragiczna,
narciarska śmierć czworga narciarzy z andrychowskiego "Beskidu",
uczestniczących w Gwiaździstym Rajdzie Narciarskim na południowych
zboczach Babiej Góry.
14 lutego 2000 roku minęło 65 lat od śmierci. W śnieżnej kurniawie na
Babiej Górze, niedaleko schroniska podszczytowego zginęli Janina i
Kazimierz Frysiowie, Władysław Olejczyk z Andrychowa oraz Helena
Banachowska z Wadowic. O tragedii przypominają krzyże - jeden z nich
stoi w gąszczu kosodrzewiny w pobliżu szlaku turystycznego z Lipnicy na
szczyt Babiej Góry, gdzie znaleziono zwłoki trójki narciarzy; drugi zaś
ufundowała rodzina Frysiów na swojej parceli pod samym szczytem
Jawornicy. Przez wiele lat był on doskonale widoczny z Andrychowa i na
podstawie jego widoczności trafnie przepowiadano pogodę, aż zasłonił go
wyrastający na szczytowej polanie las.
Pamiątkowy, okazały, stalowy krzyż ma wymiary: 10,1 m wysokości, 4,34
m,
rozpiętości i podstawę 0,7/0,7 m. Ozdobna konstrukcja o zmiennym profilu
wykonana jest z kątownika. Na krzyżu tym odnowionym w latach 1998-1999,
umieszczono tablicę upamiętniającą śmierć Tomka Kierpca, młodego
andrychowianina, miłośnika przyrody, zmarłego 2 lutego 1998 roku w
pobliżu pamiątkowej konstrukcji. Poprzednikiem kratownicowego krzyża na
Jawornicy był inny - drewniany, który ufundowało w 1900 roku
społeczeństwo pobliskich wiosek, inspirowane przez miejscowe
duchowieństwo, by w ten sposób uczcić nowe stulecie i nieistniejącą
wówczas na mapach Europy - naszą ojczyznę.
Dziełem Koła PTT w Andrychowie było wybudowanie na grzbiecie Jawornicy,
kilkadziesiąt metrów od krzyża, małego lecz niezwykle pożytecznego
schronu turystycznego. Stylowy budyneczek na podmurówce został
wzniesiony zaledwie na rok przed wybuchem II wojny światowej. Ściany
zbudowano z drewnianych bali, dach pokryto gontem, a solidne drzwi i
okiennice zabezpieczały przed surowymi warunkami atmosferycznymi. W
niewielkiej izbie znajdowały się najpotrzebniejsze sprzęty: stół, ławy,
piec, szafka z naczyniami. Strych służył do spania. Obiekt funkcjonował
w oparciu o ludzką uczciwość - klucze odbierało się i zdawało w biurze
"Beskidu". Z chwilą wybuchu wojny schronisko zaczęło służyć
uciekinierom, później korzystali z niego najrozmaitsi ludzie, co nie
wyszło budynkowi na dobre - wyłamano zamek, wybito szyby, rozgrabiono
sprzęty. Istnieją dwie wersje zagłady schronu: jedna mówi, iż podczas
okupacji spłonął, inna podaje, że obiekt został zdewastowany już po
wojnie przez miejscową ludność, aż do całkowitego zniszczenia.W latach osiemdziesiątych działacze andrychowskiego
Oddziału PTTK urządzili na Jawornicy punkt widokowy. Niestety, po roku
nie było nawet śladu tej inwestycji. Nie ma już wielohektarowych,
podszczytowych halnych łąk - ukwieconych latem, a wrzosowych jesienią.
Nie istnieją łany borówczysk i nie możemy rozkoszować się dookolną
panoramą. Z gospodarowania w górach wycofał się człowiek, a przyroda
rządzi się własnymi, odwiecznymi prawami i na powrót objęła górskie
enklawy w swoje władanie. Szczyt Jawornicy ponownie zarósł bujnym lasem
i krzewami, nawet trudno odnaleźć zarysy fundamentów byłego schronu
turystycznego, a warto je odwiedzić, bo fachowa literatura górska o
obiekcie tym nie pisze, oprócz jednozdaniowej wzmianki w "Beskidach"
Władysława Krygowskiego.
Cały Beskid Mały doskonale nadaje się do uprawiania turystyki pieszej,
rowerowej i narciarskiej. Na speleologów czekają dosyć trudne jaskinie,
a podszczytowe polany i długie zbocza kuszą paralotniarzy. Niespodzianką
Beskidu Małego - i zaskoczeniem dla wspinaczy jest spora ilość ciekawych
ścian z piaskowca doskonale nadających się do uprawiania wspinaczki. Są
tam wytyczone drogi o różnej skali trudności, w tym sporo ospitowanych.
Rajem dla wspinaczy jest rejon skalny w okolicy szczytu Ścieszków Groń.
Wybierzmy się zatem na zapomniany niesłusznie bastion beskidzkiej
Jawornicy czy Potrójnej. |