Sobota , 25 Listopada 2017 - 10:30 
Szukaj  
Reklama
Katalog Firm
 · Losowa Firma :
Auto-Serwis TROJAK - Pomoc drogowa, Kompleksowe Naprawy Powypadkowe · Zobacz więcej informacji o tej firmie w Katalogu Firm
Katalog Firm
Ostatnio do Katalogu Firm dołączyły Firmy :

Pompy do wody SPM Jedność·Zobacz opis tej Firmy
Widpol S.C. Toczenie CNC, frezowanie CNC, wiercenie, gwintowanie·Zobacz opis tej Firmy
Dom Weselny Zielona Skarpa - Powiat Wadowicki, Andrychów, Sułkowice·Zobacz opis tej Firmy
FOLMAR - Marek Chrapkiewicz - Producent Opakowań Foliowych·Zobacz opis tej Firmy
DRUKPOL - Centrum Obsługi Biurowej·Zobacz opis tej Firmy
Zobaczcie

Stowarzyszenie
Uniwersytet
Trzeciego Wieku
w Andrychowie

Krótkofalarski
Klub Łączności
Delta SP9KUP

Licznik
Dzisiaj:370
Miesiąc:23506
Ten rok:337370
Ogólnie:5108911

Od dnia 01.05.2002
Spotkania andrychowian z ... dzikimi niedźwiedziami
(Data publikacji 17-Paź-2010, Odsłon: 23388) Strona gotowa do druku
Trzecia rocznica założenia Stanicy Hucuł

Spotkania andrychowian z ... dzikimi niedźwiedziami

Dotychczasowa pogoda (jesień 2010 r.) nie rozpieszcza turystów. Piękne, jesienne krajobrazy spowiła mgła. Warto sobie raz za czas przypomnieć, że polskie góry potrafią pokazać turystom swój pazur. Jak informuje nas jeden z czytelników andrychow.pl - może to być pazur ... niedźwiedzi! Mimo, że wydarzenie to miało miejsce w rejonie schroniska "Murowaniec" na Hali Gąsienicowej, to przecież sytuacja taka może wydarzyć się również u nas - w Beskidzie Małym!

Internauta-turysta podpisujący sie pod przesłanym tekstem i fotografiami ZK - napisał :

10. października 2010 r. podczas górskiej wyprawy w Tatry Polskie w rejonie schroniska "Murowaniec" na Hali Gąsienicowej byłem świadkiem interesującego wydarzenia. Wraz z kilkoma przypadkowymi turystami zaobserwowaliśmy dwa niedżwiedzie! W tym samym czasie - nieświadomy - w rejonie żerowania niedźwiedzi przemaszerował turysta. Pomimo dawanych mu znaków i cichych nawoływań - turysta nie zareagował i przeszedł bardzo blisko niedźwiedzi, ukrytych na małej polance zarośniętej gęstą kosodrzewiną.

Od przypadkowych turystów, dowiedziałem się, że niedżwiedzie te wielokrotnie zaobserwowano w rejonie schroniska "Murowaniec" - przemieszczały się w towarzystwie matki, której już nie widziano od wielu dni. Może właśnie dlatego były bardzo nerwowe i ruchliwe. Ponoć włamały się do schroniskowej spiżarni, a ich łupem padło kilkanaście bochenków chleba i worek mąki!

Proszę przestrzec turystów przed zbliżaniem się do żerujących niedżwiedzi - pisze turysta - to nie są "pluszaki" lecz dzikie zwierzęta, zdolne wyrządzić krzywdę wędrowcy, a - nawet zabić! Nie jest to wyimaginowane niebezpieczeństwo, wszak niedżwiedzie pojawiają się w innych górach. Wielokrotnie zawitały również i w nasz Beskid Mały. Musimy wiedzieć, że góry są nie tylko dla turystów, ale to także ostoja dla dzikich zwierząt! Czasu na prawidłową reakcję jest naprawdę niewiele!

- kończy swoją informację internauta-turysta ZK - załączając fotografie na których z daleka widać dwa, wspomniane wcześniej niedźwiedzie.


Foto : ZK


Foto : ZK

 


Uzupełnienie : 26 listopada 2010 r. :

Dzięki uprzejmości Pani Agaty Lenarcik, która w tym samym czasie, z tego samego miejsca wykonała na Hali Gąsienicowej zdjęcia - mamy dla Was nie lada niespodziankę! Te same niedźwiadki - widziane okiem teleobiektywu!

Serdecznie dziękujemy autorce fotografii za ich przesłanie! celem publikacji-uzupełnienia artykułu!

Poprzez takie właśnie fotografie widać prawdziwe piękno które nas otacza! i fakt, że góry i środowisko naturalne są naszym ogromnym bogactwem!


Foto : Agata Lenarcik


Foto : Agata Lenarcik


Foto : Agata Lenarcik


Foto : Agata Lenarcik


Foto : Agata Lenarcik


Foto : Agata Lenarcik


Foto : Agata Lenarcik

 


W tym momencie - przypomniałem sobie, jak po kolejnej ze swoich wypraw na Alaskę, miałem wielką przyjemność wysłuchać opowieści Andrzeja Pietyry, turysty, wspinacza górskiego i człowieka, który z ogromna pasją i niezwykle ciekawie potrafi opowiadać o tym, co spotkało go podczas górskich wędrówek.

Oto co usłyszałem wtedy od niego o niedźwiedziach z Alaski :

Poszliśmy raz popatrzyć na tarło łososi. Jest to niezwykłe widowisko. Łososie alaskańskie przybierają wtedy różne kolory,z tego powodu ich gatunki zwane są m.in. Pink (różowy) czy też Red (czerwony). Oglądanie tego spektaklu życia i śmierci jest po prostu niezwykłe. A zważywszy na to, że ryby umierają po odbyciu tarła z wycieńczenia momentami wstrząsające. Nie tylko my byliśmy zainteresowani łososiami, przyszły też ... niedźwiedzie. Cóż, to jedyna taka okazja w alaskańskim roku na szybkie najedzenie się najbardziej pożywnym pokarmem. Idziemy wzdłuż koryta rzeki, ponad nami strome stoki opadające w koryto.Wokół pełno rozszarpanych łososi, śladów uczty Baribali i Grizzly. W pewnym momencie krzaki obok nas się rozsunęły i wypadła niedźwiedzica z dwoma małymi. Na szczęście wystraszyła się. Zgodnie z zasadami byliśmy głośno. Niestety wokoło były zarośla jarzębiny, nie było tam dobrej widoczności. Poszliśmy dalej.Nie ukrywam,że nerwy mieliśmy napięte jak postrąki. Kiedy doszliśmy do ujścia rzeki z jeziora , coś mnie tknęło i wybrałem drogę na lewo, po stromym zboczu. To była jedna z najważniejszych decyzji w moim życiu ...

Chwilę później 10 metrów od nas rozprysnęły się krzaki jarzębiny i wyszedł gigantyczny grizzli - wielki jak czołg. Otrząsnął się z wody, rozrzucając tysiące kropli i spojrzał w naszym kierunku. W tym właśnie momencie spotykają się nasze oczy. Widzę w jego oczach pustkę. Dwa czarne punkty. Beznamiętne i zimne. Zdajesz sobie sprawę, że generalnie - może cie zjeść, że nikt Cię nie znajdzie, że jesteś dla niego jak karibu, łosoś. Moment zawahania, ciągnący się w nieskończoność. Czyżby właśnie teraz i tu ...? Na szczęście wszyscy się opanowali :) i zaczęliśmy się wycofywać grzbietem do góry. Szedł za nami. Było stromo, my byliśmy dużo wyżej od niego, może wydawało mu się, że jesteśmy więksi ... Po kilkunastu metrach stanął i poszedł w kierunku rzeki. Po wejściu na zbocze chwila ciągnąca się w nieskończoność czy wychyli się zza zbocza? A wokół nas alaskańska tajga, tak, właśnie tak, gdzie nikt już nie znajdzie śladu po nas trzech. Cóż, na szczęście przegraliśmy konkurencję z łososiami :)


Foto : Andrzej Pietyra

Poza dziesiątkami dalszych spotkań kolejny raz to najbliższe przytrafiło się w grani Denali czyli McKinley'a - najwyższego szczytu Ameryki Północnej. Zgodnie ze starą zasadą wspinaczy "wspinaj się wysoko, śpij nisko (chodzi o zbudowanie aklimatyzacji i uchronienie się przed chorobą wysokogórską) wspinaliśmy się na granie, ale spać schodziliśmy niżej. Znaleźliśmy piękną przełęcz, bardzo wysokie siodło, po prostu genialne. Rozbiliśmy obóz. Pod nami piękna dolina z lodowcem. Wokoło góry. Widoczność - 50 km. To był najpiekniejszy jak do tej pory mój obóz. Hala, resztki trawy, koniec jesieni, pełno nor świstaków - więc niedźwiedzie szukały czegoś do zjedzenia. Wydawało nam się jednak, że niedźwiedzie już sobie poszły. Rano, gdy zjedliśmy śniadanie, zwijamy obóz. Nagle Wojtek (mój partner alaskański) woła - Niedźwiedź! A tu nad nami - wielki Grizzli kopie dziurę. Był problem. On był powyżej nas - nie mieliśmy gdzie uciekać. Mógł nas zaatakować. Mówię - Wojtek pakuj namiot, ja będę z nim rozmawiał.

Zacząłem głośno przemawiać :), machać rękoma. Niedźwiedź musi wiedzieć, że się go nie boisz. Misie są krótkowzroczne, mają bardzo dobry węch, ale bardzo słaby wzrok. Popatrzył na mnie, z większej odległości widział pewnie tylko plamę. Nagle zaczął zbiegać. Chwila napięcia. Wypróbował nas. Nie, nie jesteśmy karibu. Odszedł.

Są przypadki, gdzie atakują ludzi. Był taki wypadek w okolicy, gdzie niedźwiedź zaatakował ojca z córką. Spotkali się na ścieżce. Zaczęli uciekać. Ścigał ich nawet po skałach, strasznie poranił, ale przeżyli.


Foto : Andrzej Pietyra

Z niedźwiedziami to jest tak, że trzeba bardzo uważać, być czujnym i opanowanym. Niedźwiedziom nie opłaca się atakować człowieka. Jesteśmy dla nich generalnie niezbyt smacznym kąskiem. Mamy dużo kości. Dodatkowo - bronimy się. Niedźwiedzie są bardzo impulsywne. Można je sprowokować ucieczką lub tym, że nie przestrzega się pewnych zasad. Są bardzo czułe na zapach, ciągle szukają jedzenia, trzeba uważać by nie być pokryty zapachem jedzenia. Jedzenie trzeba trzymać w hermetycznych beczkach daleko od obozu. Powinno się przestrzegać zasady trójkąta - 100 m - namiot, gotowanie i jedzenie - powinny się znaleźć w wierzchołkach takiego trójkąta. Niektórzy tego nie przestrzegają. Trzeba też unikać miejsc, gdzie chodzą.


W centralnej części kadru - niedźwiedzie! Foto : Andrzej Pietyra

Kiedyś byliśmy na przełęczy - pod nami była dolina rzeki lodowcowej, szlak wędrówki niedźwiedzi, one sobie tam często chodziły, wyszukiwały pożywienie, wygrzebywały korzenie. Na tym szlaku - zauważyliśmy jaskrawy punkt. Rano - tego punktu już nie było - okazało się że był to namiot turystów - pary Amerykanów, którzy szli doliną tej rzeki, gotując i śpiąc w jednym miejscu przez dwa, trzy dni - nieświadomi wielkiego zagrożenia jakie groziło im ze strony niedźwiedzi.

O tym, ze nie byli świadomi swojego zachowania - świadczyła rozmowa jaką przeprowadziłem z Amerykanką - powiedziała - "ale była wczoraj fajna historia - gotuję sobie jedzenie a tu przyszedł Grizzli i stanął ode mnie o 30 stóp (10 metrów) i tak się na mnie patrzył". Kobieta pewnie nie do końca była świadoma tego, że rozważał czy nadaje się do konsumpcji. Tacy ludzie najczęściej stają się ofiarami tych niezwykłych i pięknych zwierząt.

- tak kończy wątek "niedźwiedzi" swojej opowieści - Andrzej Pietyra

W Beskidach raczej nie spotkamy "gigantycznego grizzli - wielkiego jak czołg", ale spotkania z niedźwiedziem nigdy wykluczyć nie możemy.

Nie dajemy absolutnie w powyższym tekście żadnych rad na "bliskie spotkania" z niedźwiedziami. Każdy taki przypadek to zapewne oddzielna, bardzo złożona historia, zależna od wielu czynników.

Bardzo dziękujemy za podzielenie się z czytelnikami andrychow.pl swoimi spostrzeżeniami oraz przesłanym materiałem - internaucie ZK oraz Andrzejowi Pietyrze, a także - szczególnie - Pani Agacie Lenarcik!

 

Jarosław Skupień

Wszelkie prawa zastrzeżone

[Powrót do działu Turystyka | Powrót do spisu działów ]

PostNuke Powered Site, GNU/GPL Licence, Administracja : wins@andrychow.pl , Telefon 502 740628
Wszystkie loga, znaki handlowe, treść, fotografie oraz skrypty i moduły na tej stronie należą do ich właścicieli.
Regulamin świadczenia usług :: Polityka prywatności :: Redakcja Za treść ogłoszeń i reklam nie odpowiadamy
Polityka strony dotycząca cookies
Korzystając z niniejszej strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki i polityką strony dotyczącą cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookies w Twojej przeglądarce.